Trzy filary edukacji montażowej

 

Zacznijmy od tego, że nie jestem pedagogiem w szkole filmowej – a poniższy tekst piszę z punktu widzenia studenta szkoły filmowej, którym byłem. Patrząc wstecz i zastanawiając się co było najlepsze w całym procesie edukacyjnym, wyróżniłem trzy filary. Na tych filarach, chcę oprzeć pracę trenerską w dziedzinie montażu, do której się szykuję.
To zaczynamy 🙂

Powtarzam to jak mantrę – „fakt, że nauczysz się obsługi programu montażowego, nie czyni z Ciebie montażysty”.
Czy zatem trzeba skończyć szkołę filmową, by być świetnym montażystą?
Nie. Znam kilku świetnych montażystów samouków (a zapewne wielu innych świetnych samouków jeszcze nie znam).

Czyli co najlepiej zrobić, by stać się świetnym montażystą?
Proponuję skupić się na trzech filarach rozwoju, które pozwolą Ci zdobywać umiejętności zawodowe i poszerzać horyzonty myślenia montażowego.

1. Analiza filmu – czyli czytaj jak zrobili to inni.

Języka filmu można się uczyć z książek lub z filmu. Ja wolę z filmu 🙂
Książki będą Ci potrzebne przede wszystkim po to, aby nauczyć się nazywać to, co zaobserwujesz w filmie. Po to, abyś później potrafił komunikować się z ekipą filmową i wiedział, co do ciebie mówią. Byś potrafił całą koncepcję formalną przekazać innym za pomocą kilku słów. Byś wiedział na przykład, co to znaczy „Najpierw robimy mastershota, a potem kilka dubli na strony…”

Wniosek – nie ma sensu czytać książek o języku filmu, jeżeli nie oglądasz filmów, by zaobserwować działanie tego, o czym właśnie przeczytałeś. Nie ma sensu oglądać samych filmów, aby podglądać rozwiązania, gdy nie będziesz potrafił przekazać ekipie, co masz na myśli i o jakie rozwiązanie formalne Ci chodzi.

A dlaczego oglądać? Nie mogę po prostu przeczytać o jakimś rozwiązaniu formalnym i zastosować go w praktyce? Czy nie nauczę się wtedy więcej? Możesz. Nawet powinieneś stosować je w praktyce. Pytanie, ile zabiegów formalnych jesteś w stanie wykonać w ciągu 3 godzin? Na planie filmowym może dwa, w montażu może pięć koncepcji dla jednej sceny. A ile rozwiązań formalnych możesz dostrzec w jednym filmie i je przeanalizować?

W ten sposób możesz uczyć się od najlepszych. Bierz zatem film, który kochasz, film, który wywołuje u Ciebie emocje, film, który jest najbardziej beznadziejnym filmem, jaki widziałeś… Bierz go na warsztat i wciąż stawiaj pytania, dlaczego to tak na mnie działa i jak oni to zrobili.

2. Wymiana doświadczeń – czyli co myślą na ten temat inni.

Wymiana doświadczeń to według mnie najbardziej wartościowy system edukacyjny łódzkiej szkoły filmowej. Kilka osób dostaje ten sam materiał montażowy i każdy montuje go inaczej. Kiedy oglądasz kilka totalnie innych filmów zrobionych z tego samego materiału, w twojej głowie pojawia się myśl: „cholera, nawet o tym nie pomyślałem, że można to zrobić w taki sposób”. To jest moment, w którym dostrzegasz twórczy charakter tej pracy. To moment, w którym poszerzasz swoją wrażliwość artystyczną o spojrzenie innych montażystów. To moment, w którym uczysz się nowych rozwiązań.

Wymiana doświadczeń to także rozmowa o filmie. Kiedy wraz z innymi rysujesz w wyobraźni możliwe rozwiązania danej sceny czy też całego filmu.

To możliwość zadawania pytań bardziej doświadczonym kolegom i koleżankom. Nie o to, na jakim programie pracują, ale jaka była ich motywacja przy konstruowaniu danej sceny, czym dla nich jest montaż, przed jakimi największymi wyzwaniami stawali do tej pory w montażowni i jak je rozwiązali…

Ten filar edukacji lubię najbardziej. Stąd potrzeba prowadzenia tego bloga i innych projektów, które wkrótce ruszą.

3. Styl montażysty – czyli jakim jesteś człowiekiem.

Podczas wywiadów do zeszytów montażowych zadawałem moim rozmówcom pytanie o to, czy montażysta może mieć swój styl. Odpowiedzi znajdziecie w zeszytach. Tutaj napiszę, jak ja postrzegam ten temat.

Tak jak pisałem wcześniej, skoro kilku montażystów może z jednego materiału zrobić kilka innych filmów, to znaczy, że każdy z nich ma swój styl. Każdy ma swój sposób myślenia ukształtowany między innymi przez naszą wrażliwość, nasz charakter, naszą wiedzę i umiejętności. To właśnie nasz sposób myślenia jest odpowiedzialny za stosowanie tych a nie innych rozwiązań, wykonywane cięć w tym a nie w innym miejscu.

Czy inaczej będzie podchodził do montażu ktoś, kto czyta literaturę fantasy, a inaczej ktoś, kto czyta literaturę piękną lub uwielbia poezję? Czy inaczej będzie podchodził do montażu ktoś uwielbiający nauki ścisłe niż ktoś, kto oprócz montażu gra w zespole rockowym na perkusji? A co, gdy weźmiemy pod lupę montaż zrobiony przez wrażliwą duszę o silnej empatii, i porównamy z filmem zmontowanym przez konkretnego, logicznie myślącego człowieka, który oprócz montażu kocha sport wyczynowy?

Według mnie żeby zostać świetnym montażystą, powinno się także aktywnie rozwijać inne swoje zainteresowania, pasje i umiejętności. Wszystkie te doświadczenia przekładają się bowiem na naszą pracę w montażowni. Mnie osobiście nie podoba się koncepcja montażysty spędzającego w montażowni 60-70 godzin w tygodniu i nie robiącego nic innego… ale ja nie jestem perfekcjonistą.

Rozwijaj siebie jako człowieka 🙂 nie bądź jedynie maszyną do montowania filmów.

Podziel się swoją opinią na ten temat. Wymiana doświadczeń i inne punkty widzenia mile widziane.

5 Comments

  1. maggie
    13 czerwca 2015

    z montażem jest dokładnie tak jak z tłumaczeniem. Nie da się dobrze przetłumaczyć tekstu medycznego, nie będąc jednocześnie ekspertem w dziedzinie medycyny, bez względu na to, jak doskonale i poprawnie posługuje się tlumacz językiem.

    Odpowiedz
  2. Paweł Makowski
    13 czerwca 2015

    Dzięki maggie – trafne porównanie. 🙂

    Odpowiedz
  3. Sebastian
    13 grudnia 2015

    Prawdą jest, że każdy z nas ma różną osobowość, wrażliwość i doświadczenia. To wszystko ma wpływ na sposób naszego myślenia, tym samym na sposób selekcji materiału czy dobór cięcia. Muszę przyznać, że zainteresował mnie Pan fragmentem na temat montażu tego samego materiału przez rożne ekipy… Zastanawiając się nad tym nieco dłużej jestem niemal pewny, że i w moim przypadku było by podobnie. Inaczej montuje ja, inaczej moi koledzy 😉 Dzięki za przyjemna lekturę!

    Odpowiedz
  4. Paweł
    18 kwietnia 2016

    Ilu montażystów tyle montaży i pomysłów 🙂 Ja zawsze uważałem że montując cokolwiek dobrze mieć „drugiego” który po wszystkim do tego usiądzie i po poprawia – bo właśnie zobaczy że gdzieś można troszkę jeszcze ugrać na emocjach, że gdzieś jest o to jedno ujęcie za dużo, albo że zmiana kolejności ujęć da lepszy efekt 🙂 Każdy montażysta z zasady przywiązuje się do swoich pomysłów i bez drugiego oka ciężko jest je weryfikować także moja rada jako rozszerzenie do artykułu – 4. Zawsze miej kogoś kto świeżym okiem spojrzy na ukończony montaż, kto nie zna surówki a widzi jedynie twoje dzieło – taka osoba może dostrzec rozwiązania na które ty sam będą opatrzony z materiałem nie wpadniesz 🙂

    Odpowiedz
    1. Paweł Makowski
      18 kwietnia 2016

      Pawle, dzięki za komentarz. Zgadzam się z Tobą. Kwestię testowania publiczności poruszyłem także w oddzielnym wpisie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CAPTCHA Image

Reload Image